Low C'mon

Low. C'mon.

Bardzo długo nie docierało do mnie, że ten amerykański zespół, który tworzy już od prawie dwudziestu lat muzykę, z pogranicza indie rock'a i alternatywy, a przez krytyków określaną jako slowcore, wydał swoją kolejną płytę zatytułowaną po prostu "C'mon". A już kompletnie nie chciało do mnie dotrzeć, że płyta jest naprawdę dobra i warto ją posłuchać i zapoznać się z nią bliżej. I nie pomagały opinie znajomych, czy profesjonalistów – czasem tak mam. Zamknę się na coś i musi upłynąć sporo wody w Sanie, żeby coś się w tej materii zmieniło. I najczęściej jest to kompletny przypadek, który nagle zmienia wszystko. Tak tez było z Low. Po prostu pewnego dnia, błądząc po bezdrożach You Tube'a jakoś się natknąłem na utwór "Especially Me" i coś się we mnie odblokowało. Nagle okazało się, że błądziłem nie chcąc zaakceptować faktu istnienia takiej płyty, która okazała się pełna genialnych gitarowych brzmień, miarowych taktów perkusji i świetnych wokali. Low to kolejny przykład melancholijnego grania, przy którym świetnie wyłącza się myślenie a włącza fantazję, przy którym możemy się przenieść w baśniowe klimaty unosząc głowę w chmurach, jednocześnie bujając się w takt z takimi jak my. Low, to trochę jesienny krajobraz, w którym dominuje zachód słońca i unoszone wiatrem liście… ale się rozmarzyłem, posłuchajcie sami.


I oczywiście znawcy tematu i wierni fani zapewne zaraz podniosą larum, że przecież na przestrzeni swojej działalności Low wydawało płyty, które stojąc w opozycji do istniejącego wtedy grunge'u z wszechogarniającej depresyjnej muzyki ustanowiły swój znak firmowy, a "C'mon" jest jedynie poprawnie wykonaną kopią. Nie zgadzam się z tym jednak. Na płycie smutek jest dominującym uczuciem, ale tez sprawia, że jak w narkotycznej ekstazie chcemy pogrążać się w tych dźwiękach odnajdując w nich przy okazji odprężenie, relaks i marzenia, które gdzieś w nas tkwią głęboko. I wszystko to jest zrobione ze smakiem, bez wysiłku, pretensjonalności czy nudy. "C'mon" to naprawdę bardzo energetyczna płytka i te dziesięć utworów, to najlepszy koniec dnia jaki możemy sobie wyobrazić. I to jest siła tej płyty, to jest moc.

Co ważne, zespół odwiedzi nasz kraj, grając na tegorocznym OFF Festivalu w Katowicach. I koniecznie trzeba się tam wybrać i posłuchać, czy to co mają do powiedzenia na swojej płycie, równie dobrze prezentuje się na żywo. Polecam więc tę płytkę na długie letnie wieczory z zachodzącym słońcem i do zobaczenia na koncercie.

Cry me a river
So I can float over to you
The bearer to deliver the news
I'm over the moon
And underfoot
All these elixirs would be moot

'Cause if we knew where we belong
There'd be no doubt where we're from
But as it stands, we don't have a clue
Especially me and probably you

You've fallen in a slumber
Just wake one more time
To miss or put asunder
Would be a crime
Some songs feel like butter
Some songs sound like cake
This little number is for your sake

'Cause if we knew where we belong
There'd be no doubt where we're from
But as it stands, we don't have a clue
Especially me and probably you

'Cause if we knew where we belong
There'd be no doubt where we're from
But as it stands, we all need the truth
Especially me and probably you
Definitely you…