kinta.pl

Czyli kobiece wokale.

 

Zainspirowany moją koleżanką Magdą (pozdrawiam Magda), która na Facebooku napisała tak: „Marcin zapodałbyś mi parę tematów wokalnych oczywiście kobiecych 😉 do odkrycia please :]:]:]” postanowiłem dziś zrobić sobie wycieczkę po damskich głosach. Ale żeby była jasność – nie będzie żadnych nowości, żadnych odkryć, nie będzie jednego stylu muzycznego – będzie po prostu podróż, po wielu kobiecych głosach, które przewinęły się w moich uszach i które często zostały aby radować się nimi w różnych chwilach. Podróż absolutnie subiektywna, podróż która nie ma ani początku ani końca, podróż która trwa… zaczynam więc.

 

agnieszka chrzanowska bez udzialu gwiazd

A zaczynam od polskiego podwórka, i w stylu muzycznym pewnie nie do końca dla wszystkich akceptowalnym, a mianowicie poznajcie panią Agnieszkę Chrzanowską. Co można o niej napisać? Kompozytorka, piosenkarka, aktorka. Zresztą, informacji znajdziecie w sieci sporo, ja skupię się na jej ostatniej płycie, a mianowicie „Bez Udziału Gwiazd”. Dlaczego akurat ta płyta? Jeśli mam być szczery – nie wiem. Nie przepadam jakoś szczególnie za poezją śpiewaną i nie jestem fanem artystek w stylu Renaty Przemyk, ale ta płyta, to coś więcej. Może dlatego, że są tu tylko jej kompozycje? Może dlatego, że są tu też jej własne, świetne teksty? Co prawda, tylko dwa, "Nie znajdziesz mnie" i " Taki sen", ale może właśnie przez to jest bardziej osobista? Może poprzez miłe wspomnienia, które wywołuje ta płyta? A może po prostu przez to, że to naprawdę bardzo dobry przykład niebanalnego podejścia do śpiewania poezji, gdzie warstwa tekstowa nie tłumi warstwy muzycznej, a piękny i czysty wokal, po prostu genialnie się w to wszystko wkomponowuje? Na płycie nie ma fajerwerków muzycznych, bardziej akustycznie niż elektrycznie, ale to nie znaczy ze tylko ckliwie i melodramatycznie. Jest po prostu dobrze. Faktem jest, że bardzo chętnie do tej płyty wracam i za każdym razem działa ona na mnie dokładnie tak samo, wywołując i uśmiech, i zadumę, i radość, i smutek. I tak sobie marzę, że kiedyś jakimś jesiennym wieczorem, na krakowskim Kazimierzu usiądę w Alchemii i posłucham na żywo tych jakże pięknych piosenek. A po resztę informacji o Agnieszce zapraszam ta te strony:
Last.Fm, MySpace, Facebook, Blog, Poemat.


 

tarja turunen what lies beneath

Teraz, żeby nie było za bardzo alfabetycznie, przenieśmy się do chłodnej Finlandii. Tak, wszyscy już pewnie wiedzą o kogo chodzi… Piękny, klasyczny operowy głos, w rockowej, czasem wręcz metalowej oprawie. Tarja Turunen, a właściwie Tarja Soile Susanna Turunen-Cabuli, która rozpoznawalność uzyskała grając z niezwykle popularną formacją Nightwish. Ale nie o czasach Nightwish chciałem tu napisać, ale o jej ostatniej solowej płycie o nazwie „What Lies Beneath”. Tarja, to artystka obdarzona operowym sopranem, który sięga trzech oktaw, który stał się jej cechą charakterystyczną w okresie współpracy z Nightwish. Ale dopiero podczas solowych dokonań stał się absolutnym wyznacznikiem tego co Tarja prezentuje. Czy to dobrze, czy źle – nie mi oceniać, ale dzięki temu, że całość muzyki została jakby przyporządkowana głosowi, dostajemy wydawnictwo spójne, charakterystyczne, i co tu dużo mówić naprawdę dobre. Album zawiera 11 utworów, a wokal pojawia się w każdej piosence, instrumentalizacja jest mu podporządkowana niemalże w całości. Na płycie słychać, że producenci starali się, by była ona przemyślana, dokładna, profesjonalna. A to co Tarja ma do zaoferowania, to przecież jej głos właśnie. I tą płytą Tarja udowadnia wszystkim, że nawet bez Nightwish jest w stanie sobie poradzić, a styl muzyczny który prezentuje, to połączenie muzyki poważnej i metalu alternatywnego. Czyli metal symfoniczny. Być może malkontenci powiedzą, że brak tu finezji, brak czegoś zjawiskowego, brak czegoś, co można odkryć podczas kolejnych przesłuchań. Ale dla takich stwierdzeń mam tylko jedną odpowiedź, utwór "Crimson Deep", który może troszkę przypomina stylistykę Nightwish, ale jest absolutną perełką na tym albumie.
Tarję w sieci można spotkać miedzy innymi:
Strona oficjalna, Blog PL, Polska Strona Fanów, Last. Fm, MySpace, Facebook.


 

esben and the witch violet cries

Wróćmy na początek alfabetu, a konkretnie pod literkę E. E jak England i E jak Esben and the Witch. Ta brytyjska kapela, zainspirowana duńską legendą, wydała genialną płytę „Violet Cries”. To druga płyta tego zespołu, choć pierwsza pełnoprawna, bo wcześniejsze ich dokonanie to EPka „33”. Czemu zwróciłem uwagę na ten zespół właśnie? Bo oprócz muzyki, która jak nawałnica gitarowych przesterów, buduje klimat grozy, niepewności, bólu, cierpienia i mistycznego wręcz klimatu rodem z Salem, to właśnie kobiecy głos wokalistki, Rachael Dacies, to esencja tego klimatu. Gdzieś przeczytałem, że głos Rachel, to głos Florencji Maszynowej, która przeszła na ciemną stronę mocy. I nie sposób się z tym nie zgodzić. Miejscami złowieszczy, miejscami przepełniony bólem, a miejscami wręcz krzyczący, buduje nastrój i klimat tego wydawnictwa. Delikatne, wręcz rozmarzone zwrotki, i uderzenia riffów w refrenach, sprawiają, że idziemy przez tę płytę jak po ścieżce w tajemniczym lesie, w którym noc miesza się z dniem, a iluzja z prawdą, a na naszej skórze pojawia się gęsia skórka. O Esben and the Witch poczytacie:
Facebook, Last.Fm, MySpace.


 

reakcja poganska

I z powrotem na nasze polskie podwórko. Już za samą nazwę ten zespół zasługuję na to, żeby go lubić, najlepiej wiedzą to miłośnicy prozy Andrzeja Sapkowskiego. A konkretnie mówię tu o kapeli Percival Schuttenbach. Ten sympatyczny gnom z sagi wiedźmińskiej jest wyraźnie widoczny w twórczości zespołu, bo gdy tylko usłyszymy pierwsze dźwięki, od razu mamy przed oczami średniowieczne jarmarki, ze szczyptą współczesności. Sam zespół określa to co grają jako Nową Falę Polskiego Heavy Folku, ale z całym przekonaniem można iść dalej i powiedzieć, że to prawdziwa słowiańska machina folk – metalowa. Muzycy wykorzystują obok instrumentów współczesnych (gitara akustyczna i elektryczna, basowa, perkusja, wiolonczela akustyczna i elektryczna) także instrumenty tradycyjne, ludowe i etniczne (lutnia długoszyjkowa, lira bizantyjska, davul, bodhrán, darabuka, mandolina, akordeon, sopiłka, gęśle, kemence oraz rekonstrukcje dawnych instrumentów dętych z rogu i kości) a tradycyjne pieśni z terenów całej Słowiańszczyzny w nowej, nierzadko metalowej, ciężkiej aranżacji w zdecydowanej większości śpiewane są w oryginalnych językach. A wszystko to okraszone dużym poczuciem humoru. I taka jest właśnie płyta „Reakcja Pogańska”. Żadnego arcydzieła w tym się nie znajdzie, bo i też w zamierzeniu tego nie było. Finezji, czy smaczków też tu próżno szukać. Bo i po co? Jest świeżość, jest dynamizm, jest humor, jest tu po prostu cały muzyczny czad. Oczywiście, gdy się wsłuchamy i oddzielimy folkowe brzmienia od reszty, znajdziemy tu też mocne brudne riffy, fajny miejscami growling, czy nawet ciekawe aranże. A do tego smaczki w postaci dobrego żeńskiego głosu, jakieś szepty czy dialogi, sprawiają, że chce się tej płyty słuchać, głośno, i najlepiej na żywo. Mistrzostwo świata w utworze „Satanismus”, gdzie humor, jest uwypuklony teledyskiem, to esencja tej kapeli. Tego trzeba posłuchać. Więcej o kapeli:
Strona oficjalna, MySpace, Last.Fm, Facebook.


 

asia i koty

Zostając w Polsce, po tej dawce humoru, dla kontrastu trochę melancholii, czy wręcz depresyjności znajdziemy w zespole Asia i Koty.

Choć Joanna Kuźma, wokalistka zespołu Folder , deklaruje, że skład zespołu to trio: Asia, Kicek i Micek, to pod nazwą Asia i Koty de facto kryje się jej solowy projekt. Wokalistka wciela się w rolę singer/songwritera, przywołując skojarzenia ze złotymi latami 60’. Akompaniując sobie na gitarze lub na pianinie śpiewa piękne, melodyjne i niezwykle smutne piosenki. Jej przejmujący głos i pełne emocji interpretacje nasuwają skojarzenia z takimi artystkami jak PJ Harvey, Tori Amos czy Cat Power. Hipnotyzujące songi Asi często opierają się zaledwie na kilku prostych akordach. Wystarczy jednak, by Asia zaczęła śpiewać, a akompaniament (a w zasadzie całe otoczenie) przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Asia i Koty to muzyka skrajnie introwertyczna. Nie flirtuje z publicznością, nie kokietuje słuchaczy. Samo-istnieje we własnym wszechświecie, do którego trzeba się wybrać osobiście.

Nasiono Record http://www.nasiono.net/

I choć EPka o nazwie Asia i Koty, to jedynie 4 proste akustyczne ballady, z bardzo nieśmiało brzmiącą elektroniką w utworze “Paralyzing”, to nie sposób nie zgodzić się z powyższym tekstem, bo całość jest urzekająco piękna, a możliwości wokalne Joanny naprawdę robią kolosalne wrażenie. I choć nie polecam ich dla osób w głębokiej depresji, bo mogłaby się tylko jeszcze bardziej pogłębić, to na pewno warto śledzić rozwój tej utalentowanej artystki z naszego podwórka, bo ciarki przechodzą po skórze gdy się tego słucha. Więcej na stronach:
Bandcamp, MySpace, Last.Fm, Facebook.


 

I tak, z krótkiego tematu zrobił się przydługi artykuł, a chciałem napisać jeszcze o Marissa Nadler, The Unthanks, Arborea czy Theatre of Tragedy, że o wielu innych już nawet nie wspominam, cóż, trzeba będzie kiedyś go dokończyć, bo temat jest jak rzeka – nie od dziś wiadomo, że „baby” rządzą :-). A póki co, mam nadzieję, że Magda i inni, może coś dla siebie znajdą, w kwestii kobiecych tematów wokalnych, bo choć może nie ma tu zbyt wiele do odkrycia, to zawsze jest szansa, że kogoś również urzeknie ta muzyka i zaprowadzi na ścieżki, gdzie czas i miejsce nic nie znaczą, a liczą się tylko emocje wywoływane za pomocą dźwięków i głosu. Czego wszystkim, życzę.

/< ! ^' "|" @