Arborea Red Planet

Arborea – Red Planet

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam do snu puścić sobie muzykę, która cicho sącząc się w głośnikach, potrafi mnie ukoić i wprowadzić w senny nastrój, w którym myśli zaczynają krążyć do miejsc fantastycznych, spokojnych i ciepłych. Ostatnio, w taki stan wprowadza mnie Arborea. A co to jest, zapytacie? Arborea to małżeński duet Shanti i Buck Curran pochodzący z Maine w USA, który łączy w swojej muzyce elementy akustyczne, Folk, Blues oraz Rock. Nie będę się o nich rozpisywał, bo każdy zainteresowany znajdzie sobie bez problemu jakieś informacje o nich. Chciałbym jednak napisać o ich ostatniej płycie o nazwie "Red Planet". Red Planet to 10 utworów, bardzo ciepłych, bardzo akustycznych, w których na pierwszy plan wybija się wspaniały głos, Shanti. Oprócz krótkiego gitarowego intro, w utworze The Fossil Sea, oraz tytułowym instrumentalnym Red Planet, mamy tu kompozycje, które wybitnie kojarzą się ze średniowiecznymi, rzekłbym nawet celtyckimi motywami. Nie jest to może tak charakterystyczne jak u Loreeny McKennitt, ale dzięki pięknemu wokalowi równie dobre. W ogóle cała płyta to bardzo akustyczna, ale jednocześnie uboga w dźwięki i muzykę produkcja. Na pierwszy plan absolutnie wychodzi tu czysty głos wokalistki, a muzyka jest jakby ilustracją, gdzieś sobie spokojnie płynie w tle i stara się uwypuklić śpiew. Może jedynie w utworze Phantasmagoria In Two gdzieś pomiędzy śpiewem bardziej słyszalna jest gitara. Próżno tu też szukać jakiś dramatycznych zmian stylistycznych, czy poszukiwań, próżno też tu o jakiekolwiek fajerwerki aranżacyjne, i naprawdę smyczki w utworze Spain, to tylko bardzo delikatny motyw, który potwierdza tę regułę. Na dobrą sprawę, ta płyta można by rzec jest nudna, gdy nie… gdyby nie to, że właśnie słuchając ją w odpowiedniej porze dnia, a właściwie nocy, w odpowiedniej oprawie (świeczki obowiązkowe) płyta ta pozwala nam zapomnieć o trudach dnia codziennego, pozwala zagłębić się w świat, jakiego codziennie nie mamy szans doświadczyć, pozwala nam się wzruszać, smucić, weselić, pozwala nam popuścić wodzy fantazji i przenosić się z miejsca na miejsce jedynie za pomocą naszego umysłu. To obowiązkowa pozycja dla osób wrażliwych na piękno kobiecego śpiewu, wrażliwych na bardzo delikatne dźwięki gitary, dla osób, dla których podróże muzyczne nie są tylko związane z koncertami, ale które potrafią wsłuchując się w dźwięki zapomnieć o rzeczywistości i dać się ponieść w krainy tak odległe, że nie sposób tam trafić na własnych nogach. Dla mnie absolutną perełką na płycie jest utwór Wolves, w którym jednostajny, gitarowy motyw, i przepiękny śpiew Shanti wywołuje niezapomniany klimat i gęsią skórkę. Dosłownie hipnotyzuje i urzeka, posłuchajcie sami.


 

Oczywiście Arborea, to nie tylko ta płyta, zespół ma w swoim dorobku ich więcej, jednak Red Planet, naprawdę jest płytą na urokliwe noce, i pozwala na relaks w pełnym tego słowa znaczeniu. A tekst ten niejako publikuje jako postscriptum dla poprzedniego, bo nie sposób ominąć Arborea przy pisaniu o pięknych kobiecych głosach, a z drugiej strony zasługują oni zdecydowanie na osobny tekst. Pozdrawiam.

/< ! ^' "|" @