kinta.pl

Polskie, choć nie zawsze po polsku.

 

Od nadmiaru głowa nie boli, tak? Może i nie boli, ale od nadmiaru na pewno brakuje czasu 🙂 brakuje czasu na słuchanie i brakuje czasu na pisanie. Ale nadrabiamy zaległości i nic to, że się nowy rok zaczął 🙂 2011 był tak bogaty, że jeszcze długo będę do niego wracał, a tymczasem garść nowości z polskiego podwórka, bo Polacy nie gęsi… nie to nie o tym, bo Polacy świetną muzyką robią! I już. Zatem do dzieła, i zaczniemy od Polaka, który słowa po polsku na swojej płycie nie mówi… i prawdę powiedziawszy w ogóle nie mówi. Ale za to jak gra…

 

jelonek revange

Jelonek "Revange"

Michał Jelonek, to człowiek, który wiele ciepłych uczuć wzbudzał gdy grał w zespole Ankh, czy Hunter, a jego gra na skrzypcach dodawała rockowym brzmieniom niespotykanych wcześniej emocji i wzruszeń. Ale jako Jelonek mnie przynajmniej już nie poruszał, może po prostu wydana w 2007 roku płyta Jelonek była za mało rockowa w treści… Nieważne, bo swoją nową płytą Revange, Michał udowadnia wszystkim, że potrafi grać na skrzypcach (w to nikt nie wątpił), że potrafi grać bardzo rockowo (w to również nikt nie wątpił) i że świetnie potrafi to pogodzić ze sobą (ja wątpiłem). Co tu dużo mówić, płyta jest genialna! 14 świetnych, miejscami bardzo jadowitych a miejscami kołyszących nas tak lekko utworów, w których oczywiście pierwszoplanową rolę grają jego skrzypce, ale nie brakuje tu bardzo mocnych riffów, klimatycznych klawiszy, i mocnego uderzenia na perkusji. Mam wrażenie, że na tej płycie Michał bardziej bawi się muzyką niż ją tworzy, a dzięki temu wychodzi to naprawdę świeżo i porywa nas w zależności od utworu albo do mocnego rzucania głową, albo do nastrojowej wędrówki w głąb własnych myśli. Trudno wyróżnić tu jakikolwiek utwór, bo wszystkie są naprawdę bardzo dobre. Może warto zwrócić uwagę na niesamowite zmiany rytmu i tempa w utworach Lord Mantis Dilemma i SchizoFerret. Na cudownie kołyszące i mi osobiście bardzo kojarzące się z filmem Ostatni Mohicanin i muzyką z tego filmu Old Sorrow, czy przebojowe Owl's Pathetic Song. Ale płyta Jelonka to całość, którą świetnie się słucha i obowiązkowo należy ją mieć w swojej płytotece. A jeszcze jak pięknie jest wydana… Zresztą, zobaczycie sami, jak kupicie, do czego bardzo zachęcam.


 

Jelonek w sieci:
[ strona oficjalna ] | [ facebook ] | [ last.fm ] | [ my space ]

 

Insomnia „Shadows and Mists”

Teraz totalna zmiana klimatu, żadnych rockowych riffów, żadnego mocnego grania. Przed Wami zespół Insomnia (nie mylić z Insomnium hehe ). Zespół Insomnia, to projekt dwóch łódzkich muzyków, Adama Mańkowskiego i Łukasza Modrzejewskiego. Oddajmy im na chwile głos:

Pierwsze wspólnie przygotowane dźwięki jak i wszystko co do dziś pojawia się pod szyldem łódzkiego duetu to wyraz ogromu inspiracji muzycznych i filmowych, które z niezwykłą pasją chłoną, a także interpretują i recenzują w przestrzeni internetowej obaj muzycy. Pod względem muzycznym projekt łączy w sobie delikatne dźwięki ambientu, syntetycznego popu, okraszone niekiedy ciepłym brzmieniem beatów lub chłodnym powiewem elektroniki z pod znaku dronów / dark ambientu. Można doszukać się tutaj także wielu brzmień współczesnej elektroniki oraz minimalizmu.

Ha. Pięknie napisane… Shadows and Mists to ich druga w dorobku płyta i wbrew nazwie zespołu (Insomnia – bezsenność) jest to muzyka do słuchania późnym wieczorem, muzyka, która ukołysze stargane nerwy, uspokoi mięśnie, pozwoli się zrelaksować i odpłynąć. Odpłynąć w świat dziwny, świat marzeń, świat obrazów malowanych elektronicznymi dźwiękami. W wędrówkę w miejsca, o których istnieniu nie mamy nawet pojęcia. I co najdziwniejsze, za każdym jej przesłuchaniem są to zupełnie inne miejsca. Nie do końca jestem fanem takiej muzyki, ale oddać szczerze muszę, że jeśli potraktujemy tę płytę w ten właśnie, opisany wyżej sposób, to sprawdzi się ona znakomicie i będziemy bardzo zadowoleni z tego, że nam towarzyszy. A opener, czyli tytułowy utwór Shadows and Mists to naprawdę klasa, pięknie budujący klimat i nastrój, z wyraźnie zaznaczoną melodią, piękne. Oddajmy jeszcze raz głos jednemu z muzyków:

Shadows and Mists" w porównaniu do ubiegłorocznej płyty "Places" – ewoluowało bardziej w stronę szybkiej i energetycznej elektroniki. Mniej jest ambientowych przestrzeni, a więcej bitów i poddanych solidnej obróbce krótkich sampli. Główną inspiracją dla naszych nowych muzycznych pomysłów było stare, nieme kino z początków ubiegłego wieku. Obaj jesteśmy fanami kina z tamtego okresu i postanowiliśmy stanąć w opozycji do stereotypowego postrzegania tamtych obrazów. Konkretnie chodzi o to, że w większości widzowie dopasowaliby do filmów Murnaua czy Christensena ambientowe ścieżki dźwiękowe i zamknęliby wszystko w jedno-liniowej, mrocznej formie. My postanowiliśmy oddać hołd Twórcom dawnego kina na własny sposób i zaproponować inną muzyczną ilustrację tamtych obrazów.

Myślę, że warto zapoznać się z tym ciekawym projektem, bo to kolejna Polska kapela, która tworzy na pewno na poziomie światowym, a na dodatek pozwala słuchaczowi na osobistą kreację przestrzeni, która przy obcowaniu z tą muzyką otwiera się przed nim. Dodam, że płyta dostępna jest za darmo do pobrania na stronie projektu.


 

Insomnia w sieci:
[ strona oficjalna ] | [ bandcamp ] | [ soundcloud ] | [ facebook ]

 

dagadana dlaczego nie

DagaDana "Dlaczego nie"

DagaDana to niesamowite polsko – ukraińskie trio, które tworzą poznanianka Dagmara Gregorowicz, lwowianka Dana Wynnycka (ukr. ???? ?????????) oraz częstochowianin Mikołaj Pospieszalski. Jakoś szczególnie blisko mi do tego co tworzą, bo jest przepiękna mieszanka dźwięków z całego świata, zadająca kłam istnieniu granic, barier i odległości. Ich najnowsza płyta Dlaczego nie, to pójście o krok dalej i wyjście ze schematu elektrofolk, w stronę lekko jazzujących klimatów, podbitych elektryzmem wokali i mocno wzbogaconym składem instrumentów biorących udział w nagraniu. Cudowny wokal, czasem mocno kojarzący się Anna Marią Jopek, wyraziste brzmienie Mikołajowego kontrabasu i urocze brzmienie fortepianu. A w oddali sporo instrumentów smyczkowych, dętych. I co najważniejsze jest wiele odwołań do muzyki ludowej, jest genialnie wpleciona recytacja Mirosława Baki, jest mocno transowe brzmienie, są afrykańskie motywy, jest wreszcie… pozytywka. Mało? Absolutnie nie, całość tworzy naprawdę niesamowity efekt i genialnie pozwala nam odbyć podróż w która zabiera nas zespół, ciesząc się miejscami które odwiedzają na równi z nimi. Cieszy fakt, że DagaDana podąża w kierunku własnych osobistych dróg muzycznych nie oglądając się na innych. A najlepszy, cudowny według mnie tytułowy utwór Dlaczego nie, pozwala nam nacieszyć pięknem języka ukraińskiego, który w dialogu prowadzonym z językiem polskim tworzy atmosferę cudownego jazzowego międzynarodowego klubu i jeszcze raz uświadamia nam, że dla muzyki, żadne granice nie istnieją. I wiecie co… bardzo chciałbym usłyszeć to cudowne trio w naszym przemyskim niedźwiadku, choć dużo lepiej kojarzy mi się dla nich wystrój lubelskiej kawiarni Vanila Cafe, tam ta muzyka pasowałaby idealnie. Polecam bardzo mocno.


 

DagaDana w sieci:
[ strona oficjalna ] | [ facebook ] | [ myspace ] | [ last.fm ]

 

power of trinity loccomotiv

Power Of Trinity „Loccomotiv”

Power of Trinity to zespół z już bardzo dużym stażem, bo istnieje od 1996r. w 2007 czyli po jedenastu latach istnienia ukazała się ich debiutancka płyta 11, na szczęście na drugą płytę nie trzeba było czekać tyle czasu, bo w 2011r. wydali opisywaną właśnie „Loccomotiv”. Zespół znany jest z występach na wielu festiwalach i koncertach, a w skład wchodzą: Jakub Koźba – wokal, Łukasz Cyprys – gitara, Krzysztof Grudziński – gitara basowa, Grzegorz Graczyk – perkusja. A płyta, atakująca nas wściekłą zielenią, to 12 krótkich, rytmicznych, skocznych i dobrze zagranych kawałków, utrzymanych w konwencji rockowej, z lekką nutą ska i reggae. A lokomotywa z wielkimi zębiskami i tytuł płyty informuje nas jakby od razy, że zespół będzie poruszał się po szynach polskich kolei państwowych :). I faktycznie, Wagonowa Love, czy Luxtorpeda to kawałki bez wątpienia inspirowane podróżami koleją. Ale zespół nie stroni też od choćby moralizatorstwa, czy tematów dotyczących kościoła katolickiego. Zresztą teksty, to oprócz muzyki cecha charakterystyczna tego zespołu, napisane w sposób przyjemny i bez zbędnych środków stylistycznych, w połączeniu z oryginalną muzyką tworzą całkiem przyjemną mieszankę. Wybrany na singiel i mocno promowany w radiowej trójce Idź ze mną to świetny przebojowy kawałek, który idealnie oddaje cały klimat płyty, mi jednak dużo bardziej spodobał się kończący płytę Where Is My Mind, zaśpiewany po angielsku utwór naprawdę śmiało może konkurować z wszystkimi światowymi kapelami tworzącymi podobny rodzaj muzyki. I choć pewnie zarówno dla amatorów reggae jak i rocka obu tych gatunków będzie w tej muzyce za mało, a delikatne skojarzenia z POD zdecydowanie bledną po odsłuchaniu, gdyż brak na płycie naprawdę mocniejszego uderzenia, to mimo wszystko jako całość wypada bardzo dobrze i energetycznie i jestem przekonany, że prawdziwą moc ten materiał pokaże na koncertach. Dlatego warto posłuchać płyty a potem iść na koncert i przeżyć bardzo intensywnie te 40 minut doskonałej muzyki.


 

Power of Trinity w sieci:
[ strona oficjalna ] | [ facebook ] | [ myspace ] | [ last.fm ]

 

To oczywiście nie wyczerpuje absolutnie tematu Polskich kapel, więc bądźcie pewni, że cyklicznie do tematu będę wracał.

/< ! ^' "|" @