kinta.pl

Trochę prywatnych przemyśleń, na temat ludzi.

Zanim wylejecie na moją głowę wiadro pomyj, że wpis przecież nie ma nic wspólnego z muzyką, proszę o wybaczenie i już się tłumaczę. Otóż blog, czyli mówiąc bardziej po polsku, to internetowy dziennik, z założenia prywatny i prezentujący osobiste przemyślenia osoby go piszącej. Fakt, że moje przemyślenia najczęściej dotyczą muzyki, ale… ale to nie znaczy, że od czasu do czasu nie nabieram ochoty, na odrobinę prywaty absolutnie nie związanej z muzyką, a skoro w nazwie mam prywatnie i muzycznie… wybaczcie więc 🙂 albo przestańcie czytać 🙂 Bo teraz się zacznie…

 

 

tomasz beksinskiNiech Was nie zmyli to piękne zdjęcie Tomka Beksińskiego, albowiem jest ono tu jedynie po to, aby pokazać Wam, jak łatwo, różnej maści trolle i osoby raczej mało dojrzałe emocjonalnie, uprawiają w Internecie zwyczajne chamstwo, podpierając się przy tym sławnymi i lubianymi ludźmi. A żeby zrozumieć ten wpis, muszę przedstawić genezę, czyli skąd wzięło się we mnie tyle dziwnych przemyśleń.

Na początku Bóg stworzył kobietę i mężczyznę ale zapomniał to opatentować i teraz każdy dureń może to powtarzać… Nie, nie, bo wyjdzie za długie :). Skracam. Otóż spotkała mnie ostatnio dość dziwna sytuacja. Zostałem wyrzucony z facebookowej grupy, zablokowany na pewnej stronie, a wszystko to z powodu jednego komentarza. Komentarz dotyczył prostego pytania czy będziesz na spotkaniu grupy , które odbędzie się tam i tam, w konkretnym dniu (czwartek) i o konkretnej godzinie. Niby nic. Choć wcześniej, w temacie owego spotkania, gdy tylko został ogłoszony termin, odezwały się głosy, że termin nie jest wybrany optymalnie (o miejscu nie wspomnę) i gdyby można było ustalić inny, to zapewne takim spotkaniem byłoby zainteresowane więcej osób. Organizator buńczucznie wszystkim tym osobom odpowiedział mniej więcej tak: „Spotkanie się odbędzie w tym terminie, czy ktokolwiek przyjdzie, czy też nie”. Pomijając aspekt logiczny takiego stwierdzenia (bo z kim się spotykać, jeśli będziemy na spotkaniu sami?) oraz to, że w końcu organizator ma prawo się spotykać sam ze sobą jeśli lubi, zastanawia fakt, że kilka dni później pojawia się pytanie o to kto będzie. Kolejny błąd logiczny moim skromnym zdaniem, bo albo nie zależy nam czy ktokolwiek przyjdzie, albo chcemy żeby przyszło dużo osób, więc pytanie nie powinno brzmieć kto będzie, a w jakim terminie jest szansa aby jak największa liczba osób uczestniczyła. I tej treści komentarz, pozwoliłem sobie dodać do owego pytania, w dobrej wierze, sądząc, że to chyba normalne. Okazało się, że nie. Ów organizator, który jednocześnie jest administratorem zarówno grupy jak i strony, wpadając w niczym nie wytłumaczalny amok, pousuwał mój komentarz, oraz mnie z grupy i strony, jednocześnie blokując mi dostęp. Ktoś powie no i co z tego… wzruszyła mnie Twoja historia, ale skończ facet. O tym później.

Natomiast trzymając się chronologii wydarzeń, pozwoliłem sobie na niepozorny wpis na moim profilu, zapraszając do dyskusji osoby z grupy, czy tego typu zachowanie jest dopuszczalne i akceptowalne. I okazało się, że trąciłem małą beczułkę z prochem. Bo niektóre osoby, zażądały od administratora wyjaśnień. Ba, okazało się, że to nie pierwsze takie zachowanie tegoż administratora, bo wiele osób poinformowało mnie, że spotkało się z dokładnie takim samym potraktowaniem przez tego człowieka, bez słowa wyjaśnienia. Po tej dynamicznej wymianie zdań i argumentów, a także zapewne po konsultacjach z administratorem, bez słowa wyjaśnienia zostałem przywrócony do łask, odblokowany mi został dostęp i do strony i do grupy, więc korzystając z okazji, pożegnałem się ładnie, bo jakoś nie przekonują mnie miejsca w których tak wygląda administrowanie.

I pewnie zapomniałbym o sprawie, gdyby nie dziś, informacja od jednej z osób, która wtedy stanęła w mojej obronie i zażądała wyjaśnień, że właśnie dziś ją spotkało dokładnie to samo. Bez słów, bez żadnych wyjaśnień, czy prób kontaktu. I czemu o tym piszę? Ano, dlatego, że strona w nazwie ma imię i nazwisko jednego z największych osobowości radiowych, tragicznie zmarłego Tomasza Beksińskiego.

Bo po prostu dość mam wycierania sobie różnych części ciała sławnymi osobami, dość mam autokratycznych osób, które pod pozorem budowania pamięci o znanych osobach, pamięć tę jedynie szargają. Mam dość zakompleksionych kolesi, którzy wyładowują swoje frustracje publicznie i to pod szyldem kogoś znanego. Po prostu mam dość. Nie zabraniam nikomu ustalania własnych reguł, na własnych podwórkach, ale pod warunkiem, że to podwórko nie będzie się nazywało Wisława Szymborska, Jan Paweł II czy Tomasz Beksiński. Bo abstrahując od tego, że administratora tego nie mogę nazwać nawet zerem, bo niby co jest winne zero? Każdy z nas je lubi, jeśli przed nim pojawi się jakaś inna cyfra i najczęściej pragniemy wtedy tych zer mieć jak najwięcej. Nie mogę go nazwać żałosnym, bo żałosne było to, co zrobił ze mną lub wcześniej z innymi. Nie mogę go nazwać nawet kompletnym kretynem z wielkim wybujałym ego, zakompleksionym i najprawdopodobniej bardzo nieszczęśliwym, bo po pierwsze wzbudziłby pewnie litość, albo by mnie pozwał o zniesławienie, choć w sumie nie podaję tu nazwisk, a i on jakoś nie kwapi się do ujawniania swojej tożsamości (oczywiście ją znam).Ale mogę to nazwać innym słowem – niesmaczne. Tak, po prostu to jest niesmaczne, niesmaczne zachowanie, niesmaczne podpieranie się sławnym nazwiskiem, niesmaczne reakcje, niesmaczna jest cała otoczka tego. I smutna.

Żałuję, że dałem się namówić na wyciągniecie ręki na zgodę, wierząc, że być może moje doświadczenie, skłoni tego pana do przemyśleń, żałuję, że nie podniosłem większego krzyku w ochronie wartości, które przedstawiał swoją osobą Tomasz Beksiński, a które pan administrator niszczy kompletnie. Żałuję, że nie spowodowałem rewolucji, która by tego pana odsunęła od swojego żałosnego sprawowania władzy. Bo dałem się zwieść pozorom, że tak naprawdę nikogo to nie interesuje, że liczy się dobra muzyka na grupie, fajni ludzie skupieni wokół osoby Tomasza Beksińskiego, a nie jakieś chore zachowania administratora. Interesuje, myślę że coraz większą liczbę osób, gdyż grupa zmalała dość znacznie, z 87, na 77 osób. Kto następny? Uważam, że takich ludzi, w najlepszym wypadku należy kierować na terapię, leczyć, bo stanowią zagrożenie dla społeczeństwa. Zawsze zaczyna się niewinnie. A każdemu nie przekonanemu, proponuję cytat pastora Martina Niemöllera, który żyjąc w nazistowskich Niemczech tak oto napisał:

Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

Dlatego ten przydługi i nudny wpis, dlatego te żale i może głupie przemyślenia, ale jestem zdania, że lepiej dyskutować, gdy coś jest nie tak jak powinno być, niż chować głowę w piasek i zamiatać pod dywan. Do dyskusji zapraszam na swój profil, wszystkich tych zwłaszcza, którzy poprzednio siedzieli cicho, nie chcąc zajmować się sprawą. A może się mylę? Może nie mam racji? Naprostujcie mnie więc, zapraszam. Choć myślę, że nikt nie chce się jutro obudzić w kraju, w którym nasze dziecko wchodząc na stronę poświęconą choćby Beacie Kozidrak, natknie się na treści, przed którymi chcielibyśmy je ochronić.

/< ! ^' "|" @